Przypowieści

Zaufanie

 kategoria: Teksty   dział: Przypowieści, autor: Masmika

icon

Taka zaś jest ufność, jaką mamy do niego, iż jeżeli prosimy o coś według jego woli, wysłuchuje nas. I List św. Jana 5:14

W pewnym mieście żył sobie człowiek. Dobry, miły, uczynny czerpał szczęście pełnymi garściami. Ludzie lubili z nim przebywać, bo dla każdego miał uśmiech i dobre słowo. Nie odmawiał pomocy, a każdy problem traktował jako wyzwanie. Wszyscy zastanawiali się, skąd ten człowiek bierze swój optymizm... Gdy pytali go, odpowiadał z uśmiechem:
- Mam przyjaciela, który codziennie mnie odwiedza. Przynosi radość, gdy ogarnia mnie smutek, nadzieję, gdy popadam w zwątpienie i zawsze ma dla mnie coś dobrego w prezencie. Przy nim nie głoduję, nie zniechęcam się, on mi pomaga zwyciężać przeciwności.
Ludzie kręcili niedowierzająco głowami i odchodzili. Niektórzy jednak uwierzyli i poprosili go o adres jego przyjaciela.

...posłuchaj, co się stało pewnego razu...

Na dworze była paskudna pogoda. Siąpił zimny deszcz, wiatr wciskał się wszędzie, porywając ludziom parasole i kapelusze. Nikt nie miał ochoty wychodzić na zewnątrz. Nasz bohater również siedział w domu, gdy nagle ktoś zapukał. Ucieszony otworzył myśląc, że to jego przyjaciel... ale nie. W progu stał obcy przybysz prosząc o gościnę. Gospodarz chętnie jej udzielił, chociaż gość wyglądał trochę dziwnie - ponure spojrzenie, czarna odzież na chudym ciele, blada twarz bez uśmiechu...
Ale gospodarz nie zwracał na to uwagi. Przygotował posiłek i zasiadł z gościem do stołu.
I wtedy wywiązał się między nimi dziwny dialog. Gość popatrzył na jedzącego z zapałem gospodarza i zapytał:
- Czy jesteś pewien, że to, co jesz jest pożywne i zdrowe?
- Oczywiście - odparł zdziwiony gospodarz. - Ten pokarm dostałem od mego przyjaciela.
- A skąd masz pewność, że ten twój przyjaciel dał ci dobry pokarm?
- Bo jest moim przyjacielem. I jest dobry. Nikt się nigdy na nim nie zawiódł.
Widząc zdecydowanie w głosie gospodarza gość zaczął rozmowę z innej strony.
- W porządku. Możesz być pewien swego przyjaciela. Ale czy możesz być pewien samego siebie?
Gospodarz zdziwił się. Gość widząc jego zastanowienie atakował dalej.
- Czy możesz być pewien swoich oczu? Czy one nigdy cię nie zawiodą? Znam ludzi, którzy ginęli na pustyni, bo oczy ich widząc miraż oazy zaprowadziły ich na śmierć. Skąd masz pewność, że ten makaron, na który teraz patrzysz jest makaronem, a nie obrzydliwymi glistami?
Zaskoczony gospodarz odłożył łyżkę. No tak, skąd ma pewność, że jego oczy go nie zawodzą?
Gość widząc rozterkę uśmiechnął się po raz pierwszy. Ale to był niedobry uśmiech...
Kiedy gospodarz sięgnął po szklankę z napojem znów zadał pytanie:
- A twoje ręce... Jesteś ich pewien? Obrus na stole jest taki piękny i drogi... jesteś pewien, że dłoń twoja niosąc do ust szklankę nie zatrzęsie się i nie poplami płynem obrusu? Lepiej zostaw. Szkoda zniszczyć...
Gospodarz pełen obaw zaniechał jedzenia i picia. Siedział smutny i głodny, a gość wlewał w niego niepewność co do wszystkiego, co go otaczało. Doszło do tego, że nie chciał nawet wyjść z domu na zakupy, bo nie był pewien, czy nogi go nie przewrócą...
Tak mijał dzień za dniem. Gość zadomowił się, a gospodarz słabł, nie jedząc i nie pijąc.
Przestał pokazywać się na mieście, aż zaniepokojeni tym ludzie powiadomili jego przyjaciela, który też niepokoił się, ale nie będąc nachalnym nigdy bez wezwania nie przychodził. Tym razem ulegając prośbom innych zapukał do drzwi gospodarza. Gdy wszedł był przerażony. Dom był w ruinie, a gospodarz leżał bliski śmierci.
- Co się stało?
- Umieram z głodu...
- Czemu nic nie jesz?
- Bo nie ufam temu, co widzę, co dotykam, co czuję... nie ufam dłoniom, oczom, rękom...
Przyjaciel spojrzał z miłością i zapytał:
- A mi... ufasz?
Gospodarz zdziwiony zastanowił się.
- Tak - odparł. - Nigdy się na tobie nie zawiodłem. Ufam ci.
- To zjedz te kanapki, które ci przyniosłem.
- Czy one są... zdrowe i pożywne?
Przyjaciel uśmiechnął się i odparł:
- Możesz MI zaufać. Są dobre...
I gospodarz zjadł je. A przyjaciel pomógł mu wstać i na każde wątpiące pytanie odpowiadał:
- Zaufaj mi.

...Wiesz, dlaczego przyjaciel wygrał, a przybysz przegrał w walce o życie gospodarza?
Czarny jegomość popełnił błąd, który wykorzystał przyjaciel.
Podważył zaufanie do oczu, rąk i nóg... ale ominął uszy... bo potrzebował ich, by wlewać przez nie jad zwątpienia.

Otwórz swoje uszy, kochany bracie na słowa Przyjaciela i posłuchaj, co On do ciebie mówi:

- Bądź pewien swoich oczu. Dał ci je Bóg.
Bądź pewien swoich dłoni. Kieruje nimi Bóg.
Bądź pewien swoich nóg. Drogę wskazuje ci Bóg.
Bądź pewien MNIE. Kocham cię.

Portal Biblijny.org - serwis o Bogu i Słowie Bożym. Twórcy serwisu: Masmika & Gani - O portalu - Kontakt
Ta strona używa plików cookies (niezbędnych do prawidłowego działania). (więcej informacji)