Opowiadania dla dzieci

Tomek - szata, cz.2

 kategoria: Teksty   dział: Opowiadania dla dzieci, autor: Masmika

icon

Opowieść o uczcie weselnej z przypowieści Jezusa widziana oczami dziecka.

- Ha! - zakrzyknął Tomek wkraczając z Biblią w ręku do mojego pokoju. Na jego twarzy malowała się duma. Widać, znalazł na mnie jakiś haczyk.
- Nie miałaś, ciociu, wczoraj racji i sam Pan Jezus o tym mówi.
- W czym nie miałam racji?
- W tym, że Bogu nie przeszkadzają rzeczy, z których jesteśmy dumni. Przeczytam ci o tym - i rzuciwszy się szczupakiem na tapczan rozłożył Biblie zaczął czytać.
- „Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego? Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów." To z Ewangelii Mateusza, dwudziesty drugi rozdział.
Zapadła cisza. Tomek przerwał czytanie i patrzył na mnie wyczekująco.
- W czym widzisz problem, Tomku? - zapytałam nie rozumiejąc kontekstu.
- Wczoraj powiedziałaś mi, że przedmioty, z których jesteśmy dumni przeszkadzają nam, a nie Bogu. A ja tu czytam, że ubranie wcale gościowi nie przeszkadzało, nawet nie chciał się przebrać w coś innego, za to król tak się na niego wściekł, że aż wyrzucił go z domu!
- Powoli Tomku, nie tak szybko. Po pierwsze, to, co zacytowałeś jest przypowieścią i jako taka jest tylko symbolem. Do nas należy odczytanie jej.
- No, to ja wiem, że to jest symbol - zniecierpliwił się Tomek i wodząc palcem po linijkach tekstu wyjaśniał. - Wiem, że król symbolizuje Boga, pan młody Jezusa, uczta zbawienie, a szata uczynki. Weselna symbolizuje uczynki Jezusa, a kolorowa uczynki gości weselnych. Ale to nie zmienia faktu, że Bóg jest niezadowolony z naszych uczynków, choćby nawet były dobre i z których bylibyśmy dumni.
- Czemu uważasz, że szata gościa symbolizuje jego dobre uczynki?
- Dlatego, że jest z nich dumny i nie chce zamienić jej na szatę weselną. Jakby to były złe uczynki, to by się nimi nie chwalił i wstydziłby się wejść na salę weselną, czyż nie?
Zastanowiłam się. Jak wyjaśnić mu ten problem? Naraz przyszła mi do głowy pewna myśl.
- Słuchaj, Tomku, czy jesteś dumny ze swojego roweru?
- Pewnie, że jestem! Wczoraj cały wieczór go czyściłem. Nikt nie dba o swój sprzęt bardziej niż ja.
- Tego jestem pewna - odparłam z rozbawieniem. - Ale poczekasz sekundkę?
Zajrzałam do łazienki i wyjęłam z pralki jego podkoszulek. Kolorowe wzory nie potrafiły zatuszować ciemnych smug smaru, jakie ją plamiły. Wróciłam do pokoju i wyjęłam z szafy białą koszulę.
- Wyobraźmy sobie, że dziś dostajesz zaproszenie na urodziny kolegi. Którą koszulę ubrałbyś?
- Wiadomo, że białą! Po drugie, ta kolorowa jest brudna.
- Ależ Tomku, czemu nie założyłbyś tej kolorowej? - zapytałam przekornie. - Czyż plama tego smaru nie powinna być dla ciebie oznaką dumy, że nie jesteś leń  i że dbasz o swój rower?
Popatrzył na mnie z politowaniem.
- Ciocia, przecież wiesz, że jakbym w czymś takim zjawił się na imprezie, to by mnie śmiechem zabili! Nie mówiąc o tym, że wcześniej spaliłbym się ze wstydu.
- Rozumiem, ale spróbuj i mnie zrozumieć. Facet z przypowieści działał na tej zasadzie, którą ci przedstawiłam. Przyszedł w swoim ubraniu i nie chciał się przebrać. Uważał, że ma prawo być dumnym z  plam, jakie „zdobiły” jego ubranie. Według niego Gospodarz wesela powinien docenić go po uczynkach, jakie zostawiły ślad na ubraniu. Plama keczupu mówiła o wykwintnym obiedzie, jaki postawił swemu ubogiemu krewnemu. Błoto na rękawie świadczyło o jego pomocy przy wyciąganiu samochodu sąsiada  z rowu na poboczu drogi. Tak naprawdę, to całą swoją postawą wołał: "Popatrzcie na mnie, jaki jestem dobry, uczynny, właściwie to ja powinienem być najważniejszy na tym weselu".
- A przecież ważny był Pan Młody...
- Właśnie. Swoim zachowaniem zlekceważył Najważniejszą Osobę. Dlatego został usunięty.
- No tak, teraz rozumiem. To ubranie, a właściwie duma z niego rzeczywiście mu zaszkodziła.
- Oczywiście. Gdyby pozwolono mu na pozostanie na weselu ze swoją dumą, w pewnym momencie zaczęło by mu to przeszkadzać. Był przecież Gościem, a nie Panem Młodym, i jako taki nie otrzymałby zaszczytów, jakich w końcu zacząłby oczekiwać ...
- I zacząłby płakać, zgrzytać zębami nie za drzwiami, ale już na sali weselnej - i tu Tomek zerwał się i zaczął naśladować niefortunnego Gościa. Dopiero po chwili zauważył w drzwiach zdumione oczy swej mamy, która przyciągnięta głośnymi wybuchami śmiechu weszła do naszego pokoju.

Portal Biblijny.org - serwis o Bogu i Słowie Bożym. Twórcy serwisu: Masmika & Gani - O portalu - Kontakt
Ta strona używa plików cookies (niezbędnych do prawidłowego działania). (więcej informacji)